Gdy zobaczyłem tą butelkę od razu skojarzyła mi się scena z Seksmisji gdy bohaterowie w starym kaloszu odkryli butelkę po winie zwanym "patykiem pisane" i od razu wiedzieli, że "nasi tu byli". Tej butelki raczej "nasi" nie przynieśli. To musieli być "Oni". Przyjechali tu specjalnie z tym specjalnym trunkiem aby swoim zwyczajem wypić go na grobach poległych. Myślę że tego świadka historii nie można traktować jak zwykły śmieć w przeciwieństwie do wielu butelek piwa którzy przynoszą "nasi" i piją z nich raczej nie za pokój duszy poległych na II Wojnie Światowej. 

W tym roku na procesji Bożego Ciała nie musieliśmy się pocić. Pogoda była idealna piękne słońce i rześki wiatr. Co można odnotować to wyjście z podziemia wspólnoty neokatechumenalnej, która przygotowała ołtarz i oprawę muzyczną do śpiewanej Ewangelii. Jakoś idea śpiewanego Słowa Bożego nie przypada mi do gustu bo dopasowanie do muzyki utrudnia zrozumienie przekazywanej treści. Jednak flamenco pobrzmiewające w śpiewach neonów jest dosyć ciekawe. Mogli by je zaprezentować zamiast tajemniczych katechez namawiających na spotkania.

W tym roku wszystko wróciło na swoje tradycyjne miejsce. Grób był w kaplicy św. Józefa a nie w jakiejś białej skrzyni, a Ciemnica po drugiej stronie kościoła. Dekoracji podjęło się Stowarzyszenie Rodzina Rodzinie, które jest bardzo aktywne i prężnie działa. Miejmy nadzieję, że starczy im zapału do pracy dla dobra parafii.

Garwolin świętuje jak cała Polska dzień Wszystkich Świętych. Tradycyjnie odwiedzamy groby palimy znicze, stawiamy kwiaty. Jest to jeden z niewielu dni gdzie można spotkać znajomych których nie widzieliśmy od lat. Niesamowity klimat ma wieczór tego dnia na cmentarzu kiedy już tłum opuści jego granice i zostaną tylko światła świec. Starałem się złapać w zdjęciach ten klimat. Czy mi się udało? Jakby co za rok spróbuję pewnie jeszcze raz.

 

Wydawało mi się że w tamtym roku było więcej stoisk. Ale chyba mimo może nie najcieplejszego dnia impreza się udała. Nie od dzisiaj gwiazdą wieczoru był Tygrys o którym śpiewała Kapela Czerniakowska.

 

W Wielką Sobotę tak jak w całym kraju święci się pokarmy. Od niedawna ustawiony został stół wzdłuż kościoła do ustawiania święconek. Pamiętam w czasach swojej młodości podobny stół ale chyba w poprzek kościoła przy balustradzie. Z czasem ze względu na ilość ludzi chcących poświęcić jadło na święta zrezygnowano z tego i każdy trzymał swoją święconkę a ksiądz przy okazji święcenia pokarmów prześwięcił i wiernych. Aby rozładować tłok częściej święcono pokarmy bo co pół godziny. Teraz uznano, że wystarczy pokropić kropidłem co godzinę. Efekt jest taki, że ludzie nawet nie próbują podejść do grobu aby choć przez chwilę przed nim uklęknąć tylko od razu wychodzą z kościoła. Jak widać zmiany kiedyś prowadziły do tego aby udogodnić ludziom życie. A teraz wygląda na to że odwrotnie.

 

Garwolin mimo iż rolnictwem zajmuje się w nim już niewiele osób na tegorocznych dożynkach w Łaskarzewie miał swój wieniec dożynkowy. Jak niemal co roku wykonuje go Antoni Garwoliński reprezentujący naszą Wspólnotę Gruntową.  W tym roku przedstawiał oracza pod krzyżem. Chleb dożynkowy osobiście niósł burmistrz Tadeusz Mikulski. Impreza odbyła się w niedzielę 17 sierpnia 2014r.

Tegoroczne obchody święta 3 Maja zapamiętam z płomiennego kazania ks. Proboszcza z Przemienienia Pańskiego za które chyba oczekiwał rzęsistych oklasków a były jakieś takie rachityczne. W swojej parafii pewnie klaskano by dłużej. Inną sprawą która mi dała do myślenia to argumentacja starosty że trzeba wybudować nową siedzibę po to by można było zastosować nowoczesne rozwiązania informatyczne które wymagają centralizacji. Mnie się wydaje że ten argument jest dokładnie przeciwko budowie. Urzędnik może mieć przecież komputer u siebie w sypialni a i tak wszystkie dokumenty na niego dojdą. Budynek jest potrzebny wtedy kiedy papierki przenosi się z pokoju do pokoju. Ale jeśli powiat chce wybudować sobie pałac to czemu nie! Nasze miasto będzie miało nową atrakcję. A i parę osób znajdzie w nim zatrudnienie.

 

Z roku na rok nasze miasto w święta Bożego Narodzenia wygląda coraz lepiej. Do tej pory przybywało dekoracji ulic. Teraz ustawiono na skwerku choinkę bogato zdobną w bombki, gwiazdy i tysiące lampek. Pewnie grube tysiące też kosztowała, ale prezent od władz bardzo miły.

W tym roku odpust św Anny wypadł w sobotę. Umożliwiło to wzięcie udziału w procesji tym dla których godzina 16:00 jest jeszcze godziną pracy. Za rok wypada w niedzielę. Być może przyjdzie wtedy jeszcze więcej ludzi.