Stację Ruda Talubska wyróżniają dwie rzeczy: piękna majestatyczna wieża ciśnień i budynek stacyjny w którym schody zasypano ziemią i teraz służą jako trawnik. Według poszukiwań historycznych Stefana Siudalskiego była to pierwotna stacja naszego miasta a jej nazwa z okresu powstania linii kolejowej w XIXw to Wilga. Zapewne jej lokalizację warunkowała dostępność wody która tworzyła parę napędzającą ówczesna kolej.  Niestety jak pokazało życie nie było to idealne miejsce dla stacji obsługującej nasze miasto więc pozostała tylko jednym z wielu przystanków na linii Dęblin Warszawa, a zaszczytne miano stacji Garwolin ma Wola Rębkowska.

Żwirownia w Sławinach tętni życiem w upały. Jednak w zimowej szacie też wygląda nieźle. Są nawet tacy którzy w takich warunkach zażywają tu kąpieli. Wyboru dużego niema bo przecież Mamut popadł w niewolę i majaczy za ogrodzeniem.

 

Bitwa pod Stoczkiem rozegrała się niecałe 30 km od naszego miasta 12 lutego 1831r. Weszła do świadomości narodowej jako pierwsza i wygrana bitwa powstania listopadowego. Wszyscy znamy wers z pieśni "Gdy naród do boju" - " Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękami czarnymi od pługa". Dziś w tym miejscu jest pomnik który ostatnio został odnowiony i zyskał oprawę z kamiennych schodów i tarasów. Może planując wycieczkę do Jeruzala (Wilkowyj) warto zajechać i do tego miejsca.

Mniszew leży w okolicach naszej Wilgi tylko że za rzeką Wisłą. Tu znajduje się skansen upamiętniający walki na przyczółku Warecko-Magnuszewskim. Tak jak i w naszej Skurczy widać po eksponatach i ich otoczeniu, że czas wywarł swój wpływ na stan tego miejsca. Cześć eksponatów jest mocno zdekompletowana i przeżarta rdzą. Widać że o to miejsce nikt nie dbał. Widać jednak że teraz trochę zaczyna się zmieniać. Odtwarza się transzeje i ich umocnienia. Może to tylko były przygotowania do okrągłej 70 rocznicy walk na przyczółku, a może tylko chęć zwiększenia atrakcyjności miejsca jako atrakcji turystycznej. Myślę że naszej Skurczy też by się przydał podobny lifting.

Dziś czyli 25 listopada kolejarze obchodzą swoje święto w dniu św. Katarzyny Aleksandryjskiej ich patronki. Z tej okazji chciałbym przedstawić trochę kolejowych tematów ze stacji Pilawa. Jest to największa stacja w naszej okolicy. Z niej pociągi są kierowane do Warszawy Skierniewic Mińska Mazowieckiego i do Lublina. Zachował się też drewniany dworzec. Mimo zapaści, która podobno panuje na kolei, ruch tu całkiem spory.

 

Po wojnie zostało w naszych okolicach niewiele dworów. W czasie komunizmu popadały w ruinę będąc siedzibami PGR-ów lub szkołami. Podobny los miał dwór w Chotyni. Na początku lata 90-tych była to ruina. Jednak znalazł się gospodarz dzięki któremu miejsce to odzyskało swój blask. Być może wygląda nawet lepiej niż przed laty. Co ważne jest to miejsce które można odwiedzać gdyż jest tu hotel z restauracją niestety nie najtańszą ale za luksus trzeba płacić. Specjalnością tego miejsca jest piwniczka bogato zaopatrzona w unikalne butelki z winem. To hobby i sposób na życie właściciela tego miejsca, który swoje dochody czerpie z handlu nim na większą skalę. Wokół dworu jest skansen w którym zgromadzono dużo staroci miejscowych i takich związanych z branżą winiarską. Oczywiście organizowane są tu wesela bo któż by nie chciał mieć wesela w pałacu?

Chyba bez echa przeszła rocznica walk na przyczółku Warecko-Magnuszewskim. Było to między 9 a 16 sierpnia 1944r.  Ktoś mógłby powiedzieć że to przecież za Wisłą, nie u nas. Niby tak ale całe dowództwo i zaplecze tej operacji było na naszym terenie. Dodatkowo był to jeden  fragment II Wojny Światowej, który nazywany jest Forsowaniem Wisły i walkami na Przyczółku Warecko-Magnuszewskim. Mamy w nim swój udział choćby tylko pośredni. W naszą ziemię wsiąknęła krew rannych których ewakuowano z linii frontu. Byli leczeni i umierali w szpitalu polowym który mieścił się w obecnej Szkole Podstawowej nr 1, a zmarli w nim byli grzebani na boisku. Na naszym cmentarzu pochowano poległych żołnierzy Armii Radzieckiej których zginęło tam ponad 11 000.

O Studziankach pamiętamy głównie przez obraz filmu o Czterech Pancernych. Mimo, że to wymysł Janusza Przymanowskiego to stali się symbolem. Fakt historyczny to ten że 1 brygada Pancerna stacjonowała na naszym terenie, tu też przekraczała Wisłę, tu było jej dowództwo i zaplecze. Powinniśmy o tym pamiętać i tym się promować, mimo uprzedzeń komunistycznych. Tak więc przespaliśmy okrągłą 70-tą rocznicę tego wydarzenia.

28 lutego 1944r. Niemcy dokonali pacyfikacji wsi Wanaty. Zabili 108 osób spalili całą wieś. Był to odwet za starcie oddziału niemieckiego z partyzantami przebywającymi w tej okolicy. Obecnie pomnik zapewne z okazji przypadającej w tym roku okrągłej 70-tej rocznicy tego wydarzenia został odnowiony i zaopatrzony w nowe tablice z wypisanymi z imienia i nazwiska ofiarami tej zbrodni. To krok w dobrym kierunku. Niech ci którzy zginęli za Ojczyznę nie będą bezimienni. O Pacyfikacji Wanat możemy poczytać na Wikipedii jednak ciekawy opis znalazłem tu: http://www.myheritage.pl/FP/newsItem.php?s=77634163&newsID=3&sourceList=home

Wyspa Wisła to projekt z innej planety, no może trochę przesadziłem ale może to będzie już normalność. Ktoś kto ma duże pieniądze jak właściciel pod-stężyckich szklarni, nie włożył ich do skarpety, lub w coś co zrobi jeszcze większe pieniądze lecz w obiekt który jest atrakcją Stężycy i  służy jego mieszkańcom. Tu można spędzić wolny czas na plaży, w kajaku, na rowerze, w dobrej restauracji, na koncercie w amfiteatrze, z dziećmi na placu zabaw, na boisku sportowym. Raczej nie widać tu oszczędności. Wszystko zaprojektowane z głową przez znanego architekta, wydaje się funkcjonalne i nie sztampowe. Tylko można pomarzyć o podobnym obiekcie np na zarzeczu na placu po nauce jazdy. 

Zalew w Siedlcach to może trochę zbyt dalekie okolice naszego miasta. Zaciekawił mnie z powodu oczyszczenia go przy użyciu o ile się nie mylę specjalnego szczepu bakterii. Wcześniej podobnie jak nasz garwoliński zalew nie nadawał się do kąpieli. Czyli jak się chce to można. Przy okazji warto popatrzeć jak Siedlczanie zagospodarowali jego otoczenie i place zabaw i porównać z tymi na zarzeczu...